Mówił
Twoja skóra
delikatny puch
pisklęcia

Złote mlecze
moich zmroków

Źródło nocy
źródło ognia

Twoja skóra
śpiewająca
w moich dłoniach

Chciałbym ją
zedrzeć z ciebie
żeby nie widzieć
jak się w nią
zawijasz szczelnie
jak się w niej
ukrywasz


To są buciki
w sam raz
na twoje nóżki
latające w powietrzu
jak czyżyki

Na twoje nóżki
smakujące dotykiem
podłogę
ziemię
trawę

Na twoje nóżki
które można ukryć
w najmniejszej kieszeni

Buciki
do kałuży z kijankami
Buciki
do psa Szatana
Buciki
do piaskownicy
Buciki
do komór gazowych

Tysiące bucików
małych Dawidów

Z nóżek
których nie można było
ukryć
w najmniejszej kieszeni