W dalekim mieście
dziewczęta kołyszą spódnicami
całują się z chłopcami
w bramach
W dalekim mieście
na dachu domu
przed którym mnie całowałeś
rośnie żółty rozchodnik
W dalekim mieście
na cmentarzu
blaszane litery
dzwonią twoje imię
Mówił
Twoja skóra
delikatny puch
pisklęcia
Złote mlecze
moich zmroków
Źródło nocy
źródło ognia
Twoja skóra
śpiewająca
w moich dłoniach
Chciałbym ją
zedrzeć z ciebie
żeby nie widzieć
jak się w nią
zawijasz szczelnie
jak się w niej
ukrywasz