W dalekim mieście 
dziewczęta kołyszą spódnicami
całują się z chłopcami
w bramach

W dalekim mieście
na dachu domu
przed którym mnie całowałeś
rośnie żółty rozchodnik

W dalekim mieście
na cmentarzu
blaszane litery
dzwonią twoje imię


Budził dla niej 
nocne żyta
aby łasiły się
do jej bioder

Ubierał ją
w czarny zapach
koniczyny

Zamieniał jej włosy
w płomienie

Kiedy strącono ją
do Podziemi
nie poszedł
za nią

Uciekł
zamykając uszy
na jej wołanie
o ratunek

Kiedy wrócił
dotknął jej włosów

Nie zamieniły się
w płomienie

Były jak umarła trawa

Powiedziała
Nie jesteś Orfeuszem
Jesteś sztukmistrzem
który wyciąga z ucha
króliki