W dalekim mieście 
dziewczęta kołyszą spódnicami
całują się z chłopcami
w bramach

W dalekim mieście
na dachu domu
przed którym mnie całowałeś
rośnie żółty rozchodnik

W dalekim mieście
na cmentarzu
blaszane litery
dzwonią twoje imię


Mieszkasz we mnie
jak w zamkniętym koszu
do którego nie mogę
zajrzeć

A przecież to ja
pozwoliłam ci
tam zamieszkać

Stałeś się
niezależny
i nieustępliwy

Proszę
Wyprowadź się
Ciasno mi z tobą
Zostajesz
wbrew mojej woli

Zamieniasz mnie
bez mojego udziału
bez mojej zgody
w pękatą butlę

W nocy
z lękiem dotykam
brzucha

Mówię
nie
Krzyczę
nie

Jesteś
jak powódź
nie do zażegnania

Jak ogień
nie do opanowania

Jak trzęsienie ziemi

Jak słońce