W dalekim mieście 
dziewczęta kołyszą spódnicami
całują się z chłopcami
w bramach

W dalekim mieście
na dachu domu
przed którym mnie całowałeś
rośnie żółty rozchodnik

W dalekim mieście
na cmentarzu
blaszane litery
dzwonią twoje imię


My z drugiej połowy XX wieku
rozbijający atomy
zdobywcy księżyca
wstydzimy się
miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów

Kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi

Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami

Silni cyniczni
z ironicznie zmrużonymi oczami

Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce
umieramy z miłości