To są buciki
w sam raz
na twoje nóżki
latające w powietrzu
jak czyżyki

Na twoje nóżki
smakujące dotykiem
podłogę
ziemię
trawę

Na twoje nóżki
które można ukryć
w najmniejszej kieszeni

Buciki
do kałuży z kijankami
Buciki
do psa Szatana
Buciki
do piaskownicy
Buciki
do komór gazowych

Tysiące bucików
małych Dawidów

Z nóżek
których nie można było
ukryć
w najmniejszej kieszeni


Ukryci głęboko
we fioletowych wrzosach

Splątani ramionami
głośnym oddechem
przestraszyli sarnę

Zdziwiona wilga
przestała gwizdać

Trzmiel
schował dyskretnie głowę
w kieliszku dzwonka

Słońce
nawlekało gorliwie
na żółte nitki promieni
korale jarzębiny

Tylko krasnoludek
wszedł z lornetką
na dach muchomora