Inne usta
nie kołyszą światem
Pod ich dotknięciem
nie rozchylają się wargi
jak maciejka na przyjęcie nocy
Wyraźny jest
talerz na ścianie
z zieloną kurą
Księżyc za oknem
zimny i smutny
jak ja
Mówił
Twoja skóra
delikatny puch
pisklęcia
Złote mlecze
moich zmroków
Źródło nocy
źródło ognia
Twoja skóra
śpiewająca
w moich dłoniach
Chciałbym ją
zedrzeć z ciebie
żeby nie widzieć
jak się w nią
zawijasz szczelnie
jak się w niej
ukrywasz