Amarantowa
od kwitnącej smółki
faluje
po rozległej równinie
jak woda gorejąca
Nadzy
na jej dnie
wilgotnym i ciepłym
niecierpliwymi rękami
odnajdujemy siebie
a ona zmywa z nas
wszystko
co nieczyste i przeszłe
wszystko
co nie jest tobą
wszystko
co nie jest mną
Inne usta
nie kołyszą światem
Pod ich dotknięciem
nie rozchylają się wargi
jak maciejka na przyjęcie nocy
Wyraźny jest
talerz na ścianie
z zieloną kurą
Księżyc za oknem
zimny i smutny
jak ja