Taka jesteś ładna
i zwyczajna
jakbyś nigdy nie była
Wieżą z Kości Słoniowej
Królową Męczenników
Panną Czcigodną
ale prostą dziewczyną
która wróciła
przed chwilą
z wiadrem wody
od studni
a teraz niesie
gołego malca
żeby go wykąpać
w drewnianej balii


Dziewanna
królowa łąki
nosiła na głowie
modrą miednicę
nieba

Śpiewały dla niej
świerszcze
Rozchodnik klęczał
u jej zielonych
pantofli

Dziewczyna wróżąc
wydarła żółte oczy
dziewannie

W nocy
dziewanna
pod okno przychodzi

Dziewczyna
w rękach mężczyzny
się chowa

Ślepa dziewanna
na parapecie staje
podtrzymywana
przez czarne nietoperze

Mężczyzna
głowę dziewczyny
kołysze
powieki wargami
zasłania
aby świerszcze
oczu jej
nie wypiły