Taka jesteś ładna
i zwyczajna
jakbyś nigdy nie była
Wieżą z Kości Słoniowej
Królową Męczenników
Panną Czcigodną
ale prostą dziewczyną
która wróciła
przed chwilą
z wiadrem wody
od studni
a teraz niesie
gołego malca
żeby go wykąpać
w drewnianej balii


Bała się
zwiędłego liścia
ciszy
bezwładnego skrzydła
nudy
martwej muszli
pustki

Lękała się
łoskotu obcych
kroków
twardych kamieni
oczu
jedwabnej skóry
bezmyślności

Drżała
przed ołowianym dzwonem
samotnych godzin
przed szarym mostem
zagubienia
przed czarną studnią
bezradności

Czekała
na uśmiech
po którym mogłaby przejść
na drugi brzeg
gdzie jest ciepło
i kwitnie tatarak