Bała się
zwiędłego liścia
ciszy
bezwładnego skrzydła
nudy
martwej muszli
pustki
Lękała się
łoskotu obcych
kroków
twardych kamieni
oczu
jedwabnej skóry
bezmyślności
Drżała
przed ołowianym dzwonem
samotnych godzin
przed szarym mostem
zagubienia
przed czarną studnią
bezradności
Czekała
na uśmiech
po którym mogłaby przejść
na drugi brzeg
gdzie jest ciepło
i kwitnie tatarak
To jest
dziura w płocie
przez nią przechodzi się
na drugą stronę
świata
gdzie dzieci Cyganów
noszą na gołych plecach
słońca
a Cyganka
Matka Boska w stu spódnicach
rozdaje
pieczone kartofle
To są ręce
które biją
za przechodzenie
na drugą stronę
świata
Belko
na strychu
ukryj
Nietoperzu
który masz uszy
czuwaj
Kiedy się urodzi
nie będzie uciekać
pod opiekę nietoperza
Powiem
To jest
dziura w płocie
przez nią przejdziesz
na drugą stronę
świata