Jest ze mną
zawsze
To on
każe mi odchodzić
od kolorowych i tańczących
i chować się w łódce
na brzegu rzeki
Przez niego
uderzam bezsilnie głową
o szare ściany
i zielony piec
Przed nim
uciekam w nocy
ulicami ciężkimi
jak asfalt
Gdy zobaczysz
że tak biegnę
rzuć mi przez okno
słonecznik
złoty jak serce
Mieszkasz we mnie
jak w zamkniętym koszu
do którego nie mogę
zajrzeć
A przecież to ja
pozwoliłam ci
tam zamieszkać
Stałeś się
niezależny
i nieustępliwy
Proszę
Wyprowadź się
Ciasno mi z tobą
Zostajesz
wbrew mojej woli
Zamieniasz mnie
bez mojego udziału
bez mojej zgody
w pękatą butlę
W nocy
z lękiem dotykam
brzucha
Mówię
nie
Krzyczę
nie
Jesteś
jak powódź
nie do zażegnania
Jak ogień
nie do opanowania
Jak trzęsienie ziemi
Jak słońce